[sekundę...] 
feed

darmowy hosting obrazków



darmowy hosting obrazków



Justyna B
arańska – ur. 1988 r. w mieście Wojaczka, mieszka w Rudzie Śląskiej. Studiuje kulturoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.
Uwielbia czerwone buty, fioletowe niebo i Czesławów. Wraz z poznaniem Baudelaire’a w jej życiu na stałe zagościła poezja.
Nagrodzona na Portalu Pisarski za opowiadanie „9”, a wiersz „pięć na dwa” wyróżniła Mirka Szychowiak.
Jej teksty zostały umieszczone w Antologii Forum: Ogród Ciszy, zatytułowanej: „ogrodowe pejzaże” (2009) oraz w Antologii Forum Plezantropia (2009). Wiersze ukazały się również w kwartalniku sZAFa (32/2009).

Używane pseudonimy: anima, hayde, czerwona oranżada.


Wywrota - komuna internetowa









Opublikowano mnie w:
  • Szafie (32/2009)
  • Antologii Ogrodu Ciszy
  • Antologii Forum Plezantropia





    Ciekawe strony:










  •  



  • PARA-LAKSA, czyli HEROINA i RÓŻOWY SŁOŃ  na poprawę humoru



  •  



    Image Hosted by ImageShack.us




    darmowy hosting obrazków



    darmowy hosting obrazków




    Strony związane z literaturą/ czasopisma:

    drogi na pół

    [03.01.10/11:03]



    razem (kiedy prawo rozcina drogi)


    Przecież nie będę mówił ci o oczach, kiedy horyzont obrośnięty
    gwiazdami pokazuje, że jest jeszcze ciemność
    pomiędzy tu i teraz a tam za chwilę. Pójdziemy,
    serenady zagrają jak wrota najczarniejszej szkapy,
    która pilnuje wstępu do nieba. Wyklną nas jeszcze, zobaczysz
    tylko klamki zaświecą - to taka korona, trzeba paść do stóp,
    całować się po kryjomu, bo Bóg patrzy przez palce
    chłopaków spod bloku. Nie lubię kijów, bardziej od rolet
    zaciągnięte za Mojżeszem przez piaski pustyni;

    potem wycieram usta, to cieknie świeży Nil wypełniony plagą,
    mnóstwem słów, które na wstępie musiały poronić. Zobaczysz,
    obrodzimy w ikony. Już cię nie zmuszą do mówienia,
    za to ja ujmę twarz, bo nie będzie ważniejszego horyzontu,
    wszystkie skrzyżowania, nuty z serenad zamkną się w okrąg.
    Ołtarz jak jedno amen wypuści zakładnika; i krzyknę: Jezu,

    zamieszkaj z nami, Twoje rysy uszlachetnią osiedlowe drogi, nas
    ciała do wydeptania modlitw za tych, którzy nie mogą być





    daj mi tylko plecy zobaczyć (kiedy prawo rozcina drogi)


    Nie zawracaj, proszę. Wieczory i tak zbyt wcześnie rozkładają
    szachy na czubkach blokowisk. Może jestem gońcem,
    ty bijesz królową na głowę, siadając na schodach z twarzą
    upudrowaną mąką. Jeszcze dżem na usta i będę obserwować,
    rozciągnięte nogi wyznaczają pola. Tu mi wolno,
    za rogiem już inni nucą popkulturę. Czy to nie dziwne?

    Flety wyszły poza ramy miasta, nie ratują i wszystkie wasze bajki
    pachną mi tą samą gorzką zdradą
    . Spójrz na galerie. Szczury
    same opuszczają nory! Szybko, musimy spalić ślady, żeby odnaleźć drogę.
    Albo lepiej nie patrz, poudawajmy jeszcze chwilę
    - my się nie znamy, ale pewnie ma pani imię mocniejsze od wina?
    Widzę po włosach skrzypiących na wersalce, to wieczór wstaje,
    a miałaś nie wracać.

    Przyciągnęłaś ich cieniem. Twarz boli jak obity kundel,
    bo nie chciałam brać, przecież dla mnie tylko twoje usta i piersi.

    I wszystko to na twoich oczach.




    *kursywą cytat z "Królestwa i pół" Gabrysi Kulki
    dodaj komentarz

    Komentarze


    brak komentarzy