

Justyna Barańska – ur. 1988 r. w mieście Wojaczka, mieszka w Rudzie Śląskiej. Studiuje kulturoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.
Uwielbia czerwone buty, fioletowe niebo i Czesławów. Wraz z poznaniem Baudelaire’a w jej życiu na stałe zagościła poezja.
Nagrodzona na Portalu Pisarski za opowiadanie „9”, a wiersz „pięć na dwa” wyróżniła Mirka Szychowiak.
Jej teksty zostały umieszczone w Antologii Forum: Ogród Ciszy, zatytułowanej: „ogrodowe pejzaże” (2009) oraz w Antologii Forum Plezantropia (2009). Wiersze ukazały się również w kwartalniku sZAFa (32/2009).
Używane pseudonimy: anima, hayde, czerwona oranżada.

Opublikowano mnie w:

Ciekawe strony:


Strony związane z literaturą/ czasopisma:
herbaciarnia, drzewa, Mozart
[13.12.09/22:29]
Po pierwsze:

chcę się tam znalezć. Albo przynajmniej takie miejsce będzie przypominać moja herbaciarnia. Drzewa są dobre do zawieszenia huśtawki. Również są dobre do zastawienia drzwi, kiedy wywiesza się kartkę: spierdalać.
Po drugie:
Mozart pragnie wieloryba, ale jest pozbawiony przyszłości i będzie musiał mu złamać serce. Bez tego nie będzie obiadu ani obrazu przepełnionego oczami i czerwienią. Mozart poobgryza palce przy telefonie. Wieloryb nie zadzwoni, nie potrafi płetwami naciskać klawiszy. Chyba nie kocha. Przez dziurę w dachu uciekają nuty, zając umiera, a ogródek przejadł się zwłokami. Papugi będą musiały zakonserwować odchodami, żeby rozkład nie zajął ich domu. Mozart patrzy na telefon.
Wieloryb pływa wśród własnych spraw, nie ważne co go zżera. Grupa wsparcia ma w planie zafundować wypad do oceanarium.
Ding dong - dzwoni ślub, ale nie Mozarta.

chcę się tam znalezć. Albo przynajmniej takie miejsce będzie przypominać moja herbaciarnia. Drzewa są dobre do zawieszenia huśtawki. Również są dobre do zastawienia drzwi, kiedy wywiesza się kartkę: spierdalać.
Po drugie:
Mozart pragnie wieloryba, ale jest pozbawiony przyszłości i będzie musiał mu złamać serce. Bez tego nie będzie obiadu ani obrazu przepełnionego oczami i czerwienią. Mozart poobgryza palce przy telefonie. Wieloryb nie zadzwoni, nie potrafi płetwami naciskać klawiszy. Chyba nie kocha. Przez dziurę w dachu uciekają nuty, zając umiera, a ogródek przejadł się zwłokami. Papugi będą musiały zakonserwować odchodami, żeby rozkład nie zajął ich domu. Mozart patrzy na telefon.
Wieloryb pływa wśród własnych spraw, nie ważne co go zżera. Grupa wsparcia ma w planie zafundować wypad do oceanarium.
Ding dong - dzwoni ślub, ale nie Mozarta.





Komentarze
yamka
to dobrze, że nie kumkasz, przecież żabką nie jesteś!chyba sie jeszcze nie obudzilam, bo
nic a nic nie kumam, ale zdjecie bosssskie :)))