[sekundę...] 
feed

darmowy hosting obrazków



darmowy hosting obrazków



Justyna B
arańska – ur. 1988 r. w mieście Wojaczka, mieszka w Rudzie Śląskiej. Studiuje kulturoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.
Uwielbia czerwone buty, fioletowe niebo i Czesławów. Wraz z poznaniem Baudelaire’a w jej życiu na stałe zagościła poezja.
Nagrodzona na Portalu Pisarski za opowiadanie „9”, a wiersz „pięć na dwa” wyróżniła Mirka Szychowiak.
Jej teksty zostały umieszczone w Antologii Forum: Ogród Ciszy, zatytułowanej: „ogrodowe pejzaże” (2009) oraz w Antologii Forum Plezantropia (2009). Wiersze ukazały się również w kwartalniku sZAFa (32/2009).

Używane pseudonimy: anima, hayde, czerwona oranżada.


Wywrota - komuna internetowa









Opublikowano mnie w:
  • Szafie (32/2009)
  • Antologii Ogrodu Ciszy
  • Antologii Forum Plezantropia





    Ciekawe strony:










  •  



  • PARA-LAKSA, czyli HEROINA i RÓŻOWY SŁOŃ  na poprawę humoru



  •  



    Image Hosted by ImageShack.us




    darmowy hosting obrazków



    darmowy hosting obrazków




    Strony związane z literaturą/ czasopisma:

    opóźniona gratyfikacja

    [16.01.10/17:02]
    - Śmierdzisz – wylegiwała się na fotelu rozwiązując krzyżówkę.

    Myślał, że niepostrzeżenie wskoczy do łóżka, a kiedy do niego przyjdzie, będzie za późno na marudzenie o mydle. Nie udało się. Znów ze spuszczoną głową, ledwo trzymając się na nogach wszedł do łazienki. Nienawidząc całego świata, wody i butelki z płynem do ust, wszedł pod prysznic.
    Ile to jeszcze potrwa? Harówka od rana do nocy, a w nocy jeszcze gorsza. A w imię czego? W imię kobiety, której nienawidził najbardziej ze wszystkiego, z czym miał do czynienia. Nienawidził jej nawet bardziej od siebie i nienawidził tak, że co wieczór padał jej do stóp. Gdyby chciała, to zaszczekałby. Nie chciała. Czasami miał wrażenie, że niczego od niego nie chce.

    Czekał każdej nocy aż przyjdzie do niego. Przytulając głowę do chłodnej poduszki z poszewką o wzorze, który ona wybrała, wiedział dokładnie co robi. Zamknął oczy. Siedziała na drewnianym krześle ze wstawkami z przerdzewiałego metalu. Wplątana we włosy dłoń czochrała bezustannie czuprynę, kędziory złośliwie drażniące nos. Przekrwione oczy połykały zachłannie każdą literę, bojąc się, że jakąś pominą. Jej też nie było łatwo – tego był pewny. Ale nic nie mówiła, codziennie zagryzała zęby i uczyła się dalej. On również nie komentował sytuacji. Czekał.

    Wiązka światła spod drzwi zgasła, jeszcze tylko za ścianą zaszumi woda. W starych budynkach dokładnie słychać, jak płynie rurami, ale tylko na takie mieszkanie było ich stać. Tylko tu, kurwa, mógł z nią być, nigdzie indziej. Poszła krótka piłka, chcesz być ze mną, to przyjdź z walizką. Od tamtej pory stała do połowy rozpakowana pod stołem w kuchni.

    Mimo, że szła na palcach, słyszał każdy krok jej nagich stóp, każdy stłumiony oddech. Zamknął oczy, nie musiała wiedzieć, że to jego ulubiony moment z całej doby. Do pokoju wdarł się jej zapach, perfumy wymieszane z miętą, którą pije na noc. Przecisnęła się przez niego na swoją stronę łóżka – z racji tego, że pokój był zbyt mały, nie mogło stać na środku, a przecież tak byłoby lepiej. Wślizgnęła się pod kołdrę i jakby niepewnie wsunęła mu rękę pod ramię, by dotknąć klatki piersiowej. W łóżku zawsze traciła pewność, w łóżku oddawała mu się cała.

    - Śpisz? – szepnęła z nadzieją wprost do ucha.
    Każdej nocy udawała zaskoczenie, gdy nagle obejmował ją ramieniem, całując w czubek nosa.
    - Przecież wiesz, że nie.


    czerwiec 2008


    Ps: Głosowanie na blog roku trwa dalej. Możesz oddać głos na mój blog, wysyłając sms o treści G00409 na nr 7144 [po "g" są zera"].
    dodaj komentarz

    Komentarze


    brak komentarzy